Anime world Przeniesione
Kilka rozdziałów temu powiedziałam wam o mojej stronie to była darmowa strona , ale teraz już się biorę za nią na poważnie . Anime world ma start 15 września , a to co tam będzie was na pewno zadowoli . Będziemy tłumaczyć odcinki Anime , tłumaczyć mangę oraz informować was o zmianach w świecie Anime . Zapewniam was że na 100 % nie będziecie się tam nudzić . Oczywiście wygląd Anime world będzie zmieniany , więc nie martwcie się .
Również jesteśmy na Facebooku :
Rozdział 12 : Wściekłość Hayashi cz.1
KSIĘGA MICHIKO
Biegłam ze wszystkich moich sił , ona była nie daleko . Czułam to ,wiara dodawała mi siły , która nie pozwalała mi myśleć o niczym innym oprócz o Keiykomi . Ktoś podążał za mną , ale nie mogłam się zatrzymać , nie teraz gdy mam Kei na wyciągnięcie ręki . Nagle wszystko dokoła stało się zamazane , znalazłam się w wielkiej bańce wody .
- Nigdzie nie idziesz – Odezwał się męski głos , będący kilka kroków za mną . Odwróciłam się by ujrzeć przeciwnika .. Nanao-kun ? Co on tutaj robił i dlaczego właśnie on .
Bańka zniknęła , a ja bezwładnie upadłam na ziemię , szybko wstałam by udać się w stronę wioski w której znajduje się obecnie moja przyjaciółka . Zeskakiwałam z gałęzi na gałąź , oczywiście brązowowłosy przyjaciel podążał za mną by mnie tylko zatrzymać . Unikałam jego ataków , nie było to łatwe , ale udawało mi się z ledwością . Byłam już bardzo blisko , gdyż słyszałam odgłosy walki oraz krzyki nastolatki gardzącej Adirią . Czyżby aż tak bardzo Keiykomi się zmieniła , a pamiętałam jeszcze jak one dwie były jak papużki nierozłączki . Pamiętam jak one spędzały ze sobą wspólny czas , nic dziwnego skoro były kuzynkami .
Zeskakując z jednej gałęzi na drugą , poczułam iż wilgoć w powietrzu zmienia się z sekundy na sekundę . Zaczęła otaczać mnie woda , nie mogłam się tak łatwo poddać , nie w tym momencie . Zeskoczyłam na inną gałąź kierując się na wschód , Nanao nie dał się zmylić ponieważ czułam jego chakrę . Był bliżej niź się spodziewałam , dlatego tak bardzo mi się to nie podobało . Musiałam go zgubić , ale nie miałam bladego pojęcia jak , miałam mętlik w głowie , nie miałam żadnego pomysłu . Jedyne co mi przychodziło na myśl to walka , ale nie mogłam walczyć ponieważ musi mi starczyć sił na walkę z Keiykomi . Była strasznie daleko ode mnie , a mimo to czułam jej czakrę , która nie była zbyt miła i ciepła , lecz chłodna i mroczna . To jedne co mną wstrząsnęło , ale za pewne z Sasuke będzie podobnie , a więc muszę się do tego przyzwyczaić . Sprowadzę ich obu i będzie wszystko tak jak dawniej , obiecałam to Hien , Sakurze , a nawet Sautoshiemu , który stwierdził że nie dam rady . Nie po to trenowałam by teraz się poddać ,sprowadzę ich do Konohy , choćby siłą .
Byłam w wirze wodnym , czyż by aż tak się zamyśliła że odłączyłam się od rzeczywistości ? . Odpowiedź była jasna i oczywista , za dużo rozmyślam , a to powoduje dramatyczne skutki dla mnie .
- Wypuść mnie ! – wykrzyczałam , lecz to wydawało się zbyt śmieszne z mego punktu widzenia , ale może dzięki temu zyskam czas na wymyślenie planu ucieczki .
- A niby dlaczego ? Po co miałbym nie wykonać rozkazu z powodu prośby mego celu ? – uśmiechał się powstrzymując od śmiechu , najwidoczniej mój rozkaz go rozbawił . Cóż , też bym się śmiała na jego miejscu , ale nie to było istotne . Przyglądał mi się badawczo , czyżby aż tak bardzo była pogrążona w myślach ? , nie mogłam się poddać tylko ta myśl powracała do mnie jak bumerang .
- Coś nie jesteś dziś zbyt miły Nana…… - postanowiłam go wkurzyć , tylko to mogło mi pomóc w ucieczce .
-Wiesz dobrze , że nie lubie tego pseudo – mówił spoglądając uwodzicielsko , czyżby dziewczyny zaczęły go interesować . Nanao był uważany za jednego z przystojnych chłopców w wiosce , ale on nie interesował się dziewczynami . Dla niego liczyły się tylko wydawana yeny na jedzenie oraz misje . Dziewczyny podrywały go , a nawet poniżały się przed wszystkimi zapraszając go na randkę . On każdej odmawiał , nawet tym ślicznym , co mnie bardzo dziwiło .
- Co się stało że dziewczyny ciebie interesują – parsknęłam śmiechem , nim się zdąrzyłam zorientować , a on był już przy mnie . Koniuszkami palców przejechał po mych policzkach , jego twarz wyrażała wściekłość . Nagle ścisnął me policzki sprawiając mi lekki ból , zbyt mocno je ścisnął i przybliżył swoją twarz do mej .
- Nie pochlebiaj sobie Michiko – odpowiedział zadziwiająco łagodnym głosem , aż musiałam spojrzeć na jego twarz . Na jego twarzy gościł uśmiech , a oczy wyglądały uwodzicielsko . Nagle mnie olśniło , ponieważ gdy rozzłościł się to jego wir był szerszy co mogło mi pomóc w ucieczce . Dlaczego teraz to zauważyłam ? , musze go rozzłościć na tyle by wpadł w furię .
KSIĘGA KEIYKOMI
Ta walka już była nudna , mój strój był cały w szczątkach ukazując me spodenki i stanik . Cale me ciało było posiniaczone i zadrapane , a skrawki materiału po mym stroju , było przesiąknięte krwią . Cała ta walka zbliżała się finiszu , ale ja miałam jednego asa w rękawie . Użyłam tej techniki tylko raz w życiu , a skutki tego odbijały się na mym stanie fizycznym , ale wole później zwijać się z bólu . Teraz liczyła się wygrana , ale potrzebowałam nowego stroju . Nagle poczułam niezwykły ból na policzku , to ta mała mnie uderzyła z taką siłą że przeleciałam przez ścianę . Przynajmniej ułatwiła mi sprawę , wykonałam pieczęci i przywołałam mój płaszcz , który leżał gdzieś pod gruzami zburzonych budynków . Z kieszeni wyciągnęłam niebieską bluzkę i spódniczkę . Natychmiast zdarłam z siebie pozostałości po poprzednim stroju i ubrałam nowy strój . Był znacznie wygodniejszy od poprzedniego , postanowiłam aktywować kolejny poziom kekkei genkai , to był już czwarty poziom . Wyskoczyłam zza ściany w stronę przeciwniczki , Adiria była zaskoczona , zapewne z powodu mego nowego stroju . Ta mała powinna się wiele nauczyć o mnie , a tym dłużej trwała walka tym bardziej pragnęłam ją zabić , nie wiem czemu , ale nogę przestać myśleć o mym pragnieniu . Tak , śmierć dla Adirii , śmierć dla mieszkańców , śmierć dla wszystkich ,którzy staną mi na drodze , a jakie to piękne rozmyślanie .
- Keiykomi –chan , przykro mi że wtedy przegrałaś –odpowiedziała do mnie Adiria .
- Hm? A niby co ja przegrałam ? – musze przyznać że mnie rozbawiła .
- Keiykomi nie udawaj , wiem o teście na Chunina , wiem że nie potrafiłaś przegrywać , że to było dla ciebie ciężkie . Widzieć jak wszyscy cieszą się z wygranej , a ty sama leżysz w łóżku szpitalnym myśląc o końcu tego koszmaru .
-Zamknij się !!!! – nie spodziewałam się tego że te słowa pochodzą ode mnie , a najlepsze było to że przestałam panować nad mym ciałem . Byłam już przy Adirii i ją dusiłam , ona tylko spoglądała na mnie zalana łzami , czyżby domyślała się mego zamiaru .
-Keiykomi-chan …bbbbłłłł….aaagam paaa…pamięta..jj ttteee czczcz….czczczaasy ze mną – zdołała tyle wypowiedzieć dusząc się . Nie wiem czemu , ale przed mymi oczyma ukazywały się wspomnienia z mego beztroskiego życia , z tych wspaniałych chwil , gdy byłam mała . Kiedy nie potrafiłam powiedzieć Hakate że go kocham , ale wtedy pojawił się Sautoshi , który skradł me serce . I Wtedy go pokochałam , wierzyłam że tak może pozostać do końca życia , ale życie mi spisało inny los , los przez który wędruje ja i moją kochana broń . Nagle poczułam siłę która wypełniła me ciało , podobało mi się to , ale nagle straciłam władze nad dłońmi , które bezwładnie puściły Adirie , upadłam na kolana . Widziałam jak czerń zachodzi me oczy , to bolało , a zarazem dodawało mi sił .
-Co się ze mną dzieje…… – zdołałam tylko tyle wyszeptać ponieważ ogarnęła mnie fala bólu ,która powodowała że mój krzyk mógł nawet umarły słyszeć .
KSIĘGA AYANAMI
Wiedziałam że Keiykomi zostanie otumaniona złem , ale nie spodziewałam się że aż tak bardzo i to mnie przerażało . Musiałam coś w tym związku zrobić ,ale nie mogłam się zdemaskować , jeszcze nie wiedziałam na ile Keiykomi jest silna . Rozległ się krzyk Kei ,pozwoliłam sobie zerknąć zza drzewa , uderzyła we mnie fala gorącego i bardzo ciężkiego powietrza , Adiria leżała obok kuzynki , która użyła ostatniego poziomu Kekkei genkai . Czytałam o Kekkei genkai Klanu Hayashi i muszę przyznać że jest bardzo ciekawy oraz daje do zrozumienia że jest niebezpieczny . Musiałam wkroczyć do walki , ale nagla dostrzegłam oddziały Anbu . Widziałam jak jedna z osób była tam bardzo podobna do kogoś po fryzurze i kolorze włosów , ale nie to było istotne . Adirie wzięto na niewielki powóz , na którym odjechała .
-Kei !!!!!!!!! – usłyszałam krzyki Adiri , była już praktycznie noc . Musiałam coś zrobić więc postanowiłam się zdemaskować , wyskoczyłam zza drzewa . Keiykomi wyglądała na lekko zaskoczoną , jedna z członkini Anbu odwróciła się i spoglądała na mnie badawczo . Nagle pojawiła się tuż przy mnie i odkryła maskę bym mogła ją zobaczyć .
-Yuri ?! –zaskoczona byłam tym że to właśnie ona . – Co tutaj robisz ?
-Chce sprowadzić Keiykomi ……niestety Kakashi nie interesuje się dziewczynami – w końcówce jej wypowiedzi usłyszałam nutę zawodu – ale postanowiłam oddać się służbie w Anbu , a ty co tutaj robisz ?
- a wracałam z Ero-sanninem i Naru…..
- O cholera Ayanami uważaj – wykrzyczała Yuri , która złapała mnie za strój i uciekała jak najdalej od Kei , która użyła dziwnej techniki . Ogarniała ją fioletowa demoniczna chakra , nagle czułam jak trace chakre , a najgorsze było to że robiłam się senna , powoli zasypiałam mimo mej woli . Słyszałam tylko słowa Yuri , które powoli cichły .
-Cholera , cholera ,cholera ,cholera oh… Ayanami ! nie nie teraz , przeklęte jutsu Kei , nie dostaniesz mmmm…….
I wtedy nastała ciemność oraz głucha cisza , dlaczego właśnie teraz ?! Czemu musiałam teraz pomyśleć o drzemce ? Dlaczego własnie teraz ?
*******************************************************************************************
I co wy na to , oczywiście obrazki będą w 2 części tego rozdziału , chciałam się bardziej rozpisać , ale byliście bardzo niecierpliwi , a więc macie rozdział teraz ^^
Rozdział 11
Tak na wstępie, postanowiłam trochę poprawić jakość mych rozdziałów np. KSIĘGA KEIYKOMI, będzie opowiadała wszystko z punktu widzenia Keiykomi. Mam nadzieję, że to Wam się spodoba.
KSIĘGA KEIYKOMI
Wiatr
przeczesywał moje włosy, lecz nie był on zwyczajny. Powiew przypominający mi,
iż jestem już na ojczystych ziemiach . Tyle mam wspólnego z Krajem Ognia… W
Kraju Żelaza było strasznie zimno, że aż musiałam nosić dwa płaszcze. Tutaj drugi
płaszcz byłymi zupełnie zbędny, gdyż tutaj było strasznie ciepło. Niestety upał
utrudniał mi podróż, miecz, który niosłam na plecach; stawał się coraz cięższy,
aż miałam wrażenie że zaraz padnę plackiem na ziemie.
Z oddali
dostrzegłam pierwszą wioskę. Tętniło w niej życiem, każdy mijający mnie miał
uśmiech na twarzy. To zaczęło mnie powoli irytować. Przecież ile można się
śmiać? Według mnie najlepiej jest ukrywać uczucia, a z resztą po co one komu? —
na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć.
Nagle
moją uwagę przykuła niewielka knajpa.
Natychmiast udałam się do niej, by napić się czegoś orzeźwiającego; chciałam
sake, rzecz jasna. Weszłam do pomieszczenia z hukiem otwierając drzwi, przez co
wszyscy skierowali na mnie swe ciekawskie spojrzenia. Miałam to gdzieś . Panowała niezręczna jak
dla mnie cisza. Usiadłam przy ladzie i spojrzałam na wystraszonego barmana.
—
Poproszę sake — wyszeptałam.
— A
ile ma panienka lat? — zapytał mężczyzna.
Nagle mężczyzna zaczął się dusić. Pijak, który
siedział obok mnie dotknął mego ramienia. Spojrzałam na niego, lecz ten
wystraszony uciekł z knajpy. Wyraźnie wystraszył się mojego Kekkei Genkai,
którym jest demoniczna chakra. Oczywiście technika, której używałam cały czas
na barmanie, była jedna z znanych technik dla mojego klanu. Oddychając,
wypuszczam drobiny chakry, które wdycha mój przeciwnik , dzięki temu ja mogę
zniszczyć go od wewnątrz. Właśnie niszczyłam jego płuca, nie wiem czemu, ale
widząc, jak się męczy próbując zaczerpnąć powietrza, czuje dziwny dreszczyk,
który zaczyna mi się bardzo podobać. Dam mu jednak żyć, ponieważ ktoś musi mi
sprzedać sake; przerwałam technikę. Mężczyzna padł na ziemię, oddychając
ciężko. Przerażenie biło z jego twarzy.
Ależ to było piękne; ten strach w oczach! To był dla mnie piękny widok, za
który zapłaciłabym wiele.
Barman
otrząsł się i nalał mi sake do kubka. Wypiłam wszystko i zażyczyłam sobie
jeszcze więcej. Nagle zjawił się chłopiec, który usiadł obok mnie. Według mnie,
usidła blisko, za blisko. Miał opaskę Wioski Liścia, ale widocznie o mnie nie
słyszał. Z tego co wiedziałam, znana byłam w Kraju Ognia z powodów
rzeczywistych, a były nimi moje wybryki typu morderstwa, palenie wiosek i kradzieże
zwojów. Nie wiem z jakiego powodu, ale drażniło mnie towarzystwo tego chłopca.
— Ale
masz ogromny miecz! Ty pewnie jesteś z klanu Hayashi! — pozwoliłam sobie
zerknąć na niego. Przyglądał mi się uważnie.
Nie spodobało mi się to, że odgadł moje pochodzenie. Wiedział mało,
jednak stosunkowo dużo, na szczęście jeszcze
nie przekroczył granicy informacji o mnie;
nadal nie zna mojego imienia, a więc pozostawię go przy życiu, jak na
razie. — Słyszałem wiele o tym mieczu, wiesz? — przybliżał się do mnie. — Coś
mało mówna jesteś. A! Pewnie chcesz, żebym odgadywał? — Zaczynam tracić powoli
cierpliwość do tego chłopca, co chyba zauważył barman, ponieważ pochylił się
nad nim i powiedział mu coś na ucho. Niestety mówił tak cicho, że nie potrafiłam
wychwycić żadnego z jego słów, co bardzo mnie zirytowało. Nie lubię, gdy ktoś w
moim towarzystwie szepcze. Jedyne co pragnęłam, to być w kryjówce, by tylko się
zdrzemnąć.
— Co?!
— brązowowłosy chłopak spojrzał na mnie z przerażeniem. Wyglądało to tak, jak
by ujrzał ducha. — Ty jesteś Keiyyyykom…
Tylko
to wystarczyło, by użyć mojego miecza. Szybki ruch, jak na moje zmęczenie i
krew przyozdobiła moją twarz. Nagle
usłyszałam pisk. Postanowiłam zobaczyć, kto jest źródłem tego dźwięku.
Dziewczynka miała blond włosach z końcówkami koloru zboża. Kolor jej stroju mógł
oznaczać tylko jedno; ona jest z klanu Hayashi. Moje domysły potwierdził symbol
klanu, który widniał na jej spódniczce. Jej wygląd przypomniał mi tylko o
jednej dziewczynce, która mnie nachodziła, gdy byłam mała.
— Ty !
— jej krzyk spowodował, iż wróciłam myślami na ziemię. — Dlaczego go zabiłaś?!
— Za
dużo mówił — opowiedziałam krótko, zwięźle i na temat.
—
Tylko dla tego, że dużo mówił ?! — widocznie był dla niej kimś ważnym, skoro aż
tak bardzo się rozzłościła. — Zapłacisz mi za to! — rzuciła się na mnie.
Już
celowała dłonią prosto w moją twarz, ale ciosu nie otrzymałam, ponieważ zablokowałam
jej atak swoja ręką. Spojrzałam na nią, używając mojego Kekkei Genkai. Widać, że dziewczynką wstrząsnęło. Pewni mnie
pamiętała, nic dziwnego, skoro tak często ją napotykałam. Jej usta drżały,
widać, że chciała coś powiedzieć, ale nie wykrztusiła ani jednego słowa. Zawsze
uważałam ją za słabą, bez mózgową małpę.
Przytrzymałam
jej dłoń i cisnęłam ją w stronę ściany, co spowodowało, że przebiła się przez nią.
Wyglądało na to, że to nie koniec walki, ponieważ słyszałam bicie jej serca, a
biło ono jak oszalałe. Usłyszałam za sobą trzask, odwróciłam się i zaczęłam
dusić napastnika, którym był barman. Nie spodziewałam się tego po nim, ale nic
dziwnego, ostatnio wiele wydarzeń mnie zaskakuje, a on nie był mi już
potrzebny; wypiłam już odpowiednią ilość sake. Przycisnęłam jego szyję.
Mężczyzna stawiał opór, ale to był wspaniały widok; drżący mężczyzna,
umierający przez swoją wiedzę na mój temat oraz za próbę zabójstwa. Westchnęłam,
używając mojego dość znanego jutsu, puściłam go, a on upadł na ziemię, dusił
się, lecz potem zaczął się drzeć. Z jego
ust wydobywał się dym. Paliłam go od wewnątrz, nie chciałam by on nadal żył.
Poszłam do mojej poprzedniej przeciwniczki, a więc czas na sprawdzenie moich
umiejętności, pomyślałam. Nie mogłam się doczekać rozpoczęcia walki, tak bardzo
kochałam to robić. Jedyne czego nie cierpię, to przegrana, ponieważ jest, jak
śmierć. To takie upokarzające, aż mi się przypomina walka z nijaką Shizue Asahi,
z tego co wiem, to ona posiada demona łączącego wszystkie Bijuu w jedność, a to
może oznaczać tylko jedno. Na pewno Akatsuki będzie ją ścigać, a przede
wszystkim ja. Jedyne co pragnę to śmierci wszystkich moich wrogów oraz
rządzenia całym światem ninja. To mój jedyny cel w życiu, on się zrodził po
mojej przegranej z Asahi. Chociaż kiedyś moim celem było małżeństwo z Sautoshim
Haruno, ale to były stare dzieje. Jedyne co kocham, to moja broń, dzięki której
jestem potężna, ale musze stać się jeszcze silniejsza.
— Ty
pieprzona… — poczułam ogromny ból w okolicach brzucha, ta mała wieśniara
przerwała mój tok myślenia uderzeniem w
brzuch . Nie była aż taka słaba, na jaką wyglądała, ale nie to było
istotne. Nie dam się tak łatwo pokonać! Zrobiłam to co powinnam. Złączyłam
dłonie, wydobyło się z tego gestu tylko głośne klaśnięcie.
Poczułam
przypływającą energię, aktywowałam drugi etap mojego Keikkei Genkai i dzięki
temu mogłam zrobić to co zamierzałam. Złapałam moją broń, ostrze zabłysło
fioletową chakrą; właśnie na to czekałam. Wykonałam szybkie machnięcie moim
mieczem, wielka fala chakry pomknęła ku przeciwniczce. Niestety chybiłam i
musiałam zasłonić oczy, ponieważ chakra po spotkaniem się z ziemią, wybuchła .
Uderzenie odrzuciło mnie na spory kawałek, ale czułam, że nic mi nie jest.
Miałam wrażenie, że aktywowałam trzeci poziom Kekkei Genkai.
KSIĘGA AYANAMI
Naruciak
przez całą drogę coś nucił, a Jiraiya szedł w ciszy. Nagle od strony wschodu
dało się usłyszeć cichy pisk. Tak, jakby kilka kilometrów od nas piszczała
jakaś dziewczynka.
—
Słyszeliście to? — zapytałam. Cóż, niestety nikt mnie nie słuchał, a więc
skręciłam w stronę, z której wydobył się krzyk. Poczułam dłoń na swoim ramieniu,
odwróciłam się za siebie.
— Daj
sobie z tym spokój, to nie nasz problem — odezwał się Ero-sannin. — Naszym zmartwieniem
jest obecnie Tsunade, a przecież sama wiesz, jakie ona miewa humorki. — Z tym
musiałam się zgodzić. Tsunade-sama i te jej humorki… Mimo wszystko, musiałam sprawdzić skąd
wydobywają się te krzyki ,więc nie miałam wyboru. Wykonałam po kryjomu klona, a
gdy tylko nikt nie patrzył, wykonałam jutsu zamiany i ruszyłam w stronę
odgłosów walki. Byłam coraz bliżej. Jeden z głosów znałam bardzo dobrze, był
podobny do dziewczyny, którą znałam za czasów jej pobytu w Konoha. Musiałam
przyspieszyć. Wiedziałam bardzo dobrze, kto to i nie mogłam pozwolić, by ona
znów odeszła. To była moja przyjaciółka, może i nie zawsze to okazywałam, ale
przyjaźniłam się z nią do czasu pewnego incydentu. Te dni pamiętam tak, jak by
to miało miejsce wczoraj.
Widziałam,
jak on zasłaniał ją całym ciałem; nie powinien wtrącać się do walki, ale tak
bardzo ją kochał, że chciał przyjąć cios Asahi. Z Keiykomi jest wielka
szczęściara, ponieważ ktoś kochał ją tak bardzo. Szkoda tylko, że ona tego nie
widz, tak jak Naruto nie widzi miłości Hinaty. Nic dziwnego, skoro zarówno ona
jak i Uzumaki pielęgnują swój cel życiowy poprzez treningi, a to bardzo smutne,
jeżeli chodzi o miłość. Do walki wtrąciła się Yuri, która zablokowała atak,
który był bardzo silny. Dłonie Anoko krwawiły z powodu blokowania ciosu Shizue,
ale Yuri zdawała się nie czuć bólu. Nic
dziwnego, skoro doświadczyła go tyle z powodu Kakashiego. Z chęcią bym mu
przywaliła za to. Jakim cudem on nie widzi tego co Yuri do niego czuje ? Naprawdę,
on jest wielkim idiotą, ale co ja mogłam na to zaradzić? Zupełnie nic. Z
resztą, teraz nie było to istotne. Coś
się zbliżało, szybko zatrzymałam się na jednej z gałęzi, za pomocą chakry. To
był tylko podmuch wiatru, spowodowany przez wybuch. Jedyne co mi przychodziło
na myśl, to fakt, że ta dziewczyna, którą znałam, nie jest już tą samą osobą,
ale nadal pragnęłam się z nią zobaczyć. Nie wiem, dlaczego tego chciałam. Nagle
zza drzew ujrzałam dwie postacie w powietrzu. Jedna z nich cisnęła drugą o
ziemię. Rozległ się głośny trzask przypominający dźwięk uderzającej skały o
ziemię. Musiałam się zbliżyć, o te dwa kilometry, dlatego przyspieszyłam. Byłam
już coraz bliżej. Nagle zatrzymałam się na jednym z drzew. Przede mną znajdował
się ogromny krater, jego średnica wynosiła około kilometra. Widocznie walka musiała trwać co
najmniej dwie godziny, lecz odgłosy walki słyszałam od chwili gdy tylko
usłyszałam pisk dziewczynki. Powody mogły by być tylko dwa: albo nie zwracałam zbytnio
uwagi na odgłosy walki, albo jedna z tych dziewczyn jest niewiarygodnie silna.
***
Mam
nadzieję, że moja nowa taktyka pisania Wam się podoba, ale to nie wszystko:
następny rozdział będzie miał inną nazwę. Ponieważ do „Żałoby” jeszcze będzie
Was czekały co najmniej 2 rozdziały ^^
Obrazeczki:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

